Podczas czwartkowego szczytu Unia - Rosja w Samarze Putin ironizował, że Polacy nie chcą z nim rozmawiać o swoim mięsie. Ale kanclerz Niemiec Angela Merkel uznała, że prezydentowi Rosji chodzi o rozbicie unijnej solidarności. "Embargo to sprawa całej Unii" - odpowiedziała Putinowi.

Putin najwyraźniej zrozumiał, że ostrymi słowami i ironizowaniem nic w tym sporze już nie ugra. A embargo za mocno ciąży na stosunkach z całą Europą. Postanowił więc wznowić negocjacje z Unią Europejską. W poniedziałek zlecił swojemu ministrowi rolnictwa Aleksiejowi Gordiejewowi, by rozpoczął kolejną rundę rozmów. Putin podkreślił, że chce, by te negocjacje były konstruktywne.

"Należy szukać rozwiązania. Trzeba to robić, trzeba odpolitycznić te sprawy i rozwiązać problem profesjonalnie, życzliwie, w sposób partnerski, uwzględniając interesy naszych partnerów i naszych rolników" - powiedział Putin na spotkaniu z rządem. Strona rosyjska twierdzi, że cały czas chce rozmów. To Unia i Polska milczą. Według Gordiejewa Rosja już 20 dni czeka na odpowiedź Polski i UE na pismo w sprawie polskiego mięsa.

Ale to Unia cały czas podkreśla, że chce rozmów. Reakcja na nowe deklaracje Rosjan była natychmiastowa. Eksperci z Komisji Europejskiej zapewnili, że mogą się spotkać tak szybko, jak to możliwe. Moskwa musi tylko podać datę spotkania. "Możliwy jest postęp w rozmowach na temat zniesienia embarga" - stwierdził Philip Tod, rzecznik KE.

Polskie mięso już od półtora roku nie trafia do Rosji. Moskwa twierdzi bowiem, że mięso ma podrabiane certyfikaty i często jest złej jakości. Odpowiedź Polski była bezwzględna: Warszawa zablokowała negocjacje Unii z Rosją w sprawie nowego porozumienia o współpracy. Unia stanęła za Polską murem. "Nie widzimy podstaw rosyjskiego zakazu importu mięsa z Polski" - cały czas podkreśla przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.