Białoruś długo sprzeciwiała się sprzedaży, bo wiedziała, że traci kartę przetargową. Jeśli nie będzie kontrolowała rurociągów, będzie zdana na łaskę sąsiada. Jednak kiedy Gazprom odciął na początku zimy na kilka dni dostawy gazu na Białoruś, a tym samym do Polski i Niemiec, władze w Mińsku w końcu uległy.

Za 50 proc. akcji Biełtransgazu, operatora sieci gazociągów na Białorusi, Gazprom ma zapłacić 2,5 miliardów dolarów (7,5 mld złotych) w czterech rocznych ratach. W zamian za to Białorusini będą mogli kupować w Rosji gaz po niższych cenach niż rynkowe. Początkowo Gazprom żądał od Mińska 200 dolarów za 1000 metrów sześciennych gazu (wobec płaconych wcześniej 46 USD). Ostatecznie zgodził się na 100 dolarów.