Leszek Adamczyk z Chorzowa przed czterema miesiącami poszedł na bruk. Hurtownia, w której pracował, padła. Od tego czasu nie może nic znaleźć. "Jak wyżyć za 532,90 zł miesięcznie?" - pyta zrozpaczony pan Leszek.

Rząd ma dla niego niespodziankę. Od 1 czerwca jego zasiłek wzrośnie dokładnie o... 5,40 zł brutto. "To kpina. Nawet nie mam siły się z tego śmiać" - mówi zdenerwowany Adamczyk. Wzdycha tylko na myśl o tym, jak żyją bezrobotni w krajach dawnej Unii.

A na Zachodzie bezrobotni dostają tyle, ile wynosi minimalne wynagrodzenie lub niewiele mniej. Czyli nawet kilka tysięcy euro. Marina Akhil z Berlina od pół roku nie ma pracy.

"Szukam etatu. Ale nie muszę brać byle czego. Mam na utrzymanie rodziny. Wystarcza nam na wszystko" - mówi zadowolona. A to dzięki temu, że co miesiąc dostaje ok. 3470 euro (13 tys. zł). Za te pieniądze można godnie żyć.

Podobnie jest we Francji. Bezrobotny Alexandre Chamoret z Paryża ma pieniądze na rachunki, życie, a nawet drobne przyjemności. Co miesiąc otrzymuje 1900 euro, czyli 7200 zł. Gorzej jest w Irlandii, tu zasiłek w przeliczeniu na złote wynosi ok. 2500 zł i Anglii - 1265 zł. Ale i to dla polskiego bezrobotnego jest szczytem marzeń.