Już nie stalowe kolosy świadczą o wielkości sieci handlowej. Teraz główny zysk mają przynosić małe sklepy, które niczym grzyby po deszczu powstawać będą w małych miasteczkach i na osiedlach wielkich miast. Ludzie, zamiast spędzać pół dnia na wędrówkach po supermarkecie, kilka razy w tygodniu poświęcą chwilę na małe zakupy w sklepiku pod domem. I to właśnie one mają nabijać główny zysk.

Dotąd na rynku detalicznym walczyły głównie Biedronka i Tesco. To ostatnie tworzy osiedlowe sklepy także na bazie przejętej sieci Leader Price, która niegdyś była tzw. tanią marką Geanta (też sprzedanego i zamienionego na Real).

Jak się jednak okazuje, nie tylko te dwa giganty walczyć będą o mniejszego klienta. Ostatnio Carrefour obwieścił, że wyrusza na wojnę. Na razie jego władze nie chcą ujawniać żadnych szczegółów, żeby móc skutecznie zaskoczyć konkurencję. Jak pisze "Puls Biznesu", pierwszy sklep wkrótce ma zostać otwarty, najprawdopodobniej w stolicy.