W samej tylko Wielkiej Brytanii pracuje legalnie już prawie pół miliona Polaków. Dopiero od 1 stycznia tego roku nie muszą rozliczać z polską skarbówką z zarobionych tam pieniędzy. Muszą jednak wykazać dochody, które uzyskali do 1 stycznia 2007 r. Jednak nie każdy to zrobił. Według Ministerstwa Finansów, rozliczył się tylko co piąty Polak pracujący na Wyspach - pisze "Rzeczpospolita". Pozostali woleli nie ujawniać się i nie oddawać fiskusowi swoich oszczędności.

I właśnie na nich czyha fiskus. Urzędnicy skarbowi najczęściej dowiadują się o zagranicznych zarobkach, gdy delikwent wraca do kraju. Najczęściej zarobki kontrolują wtedy, gdy podatnik po powrocie kupuje mieszkanie czy ziemię. Często nie potrafią jednak odpowiedzieć, skąd mieli na to pieniądze. Wtedy fiskus przeprowadza dokładną kontrolę. Często jednak doprowadzają do nich zwykłe donosy.

Ale nie tylko. Polskie urzędy skarbowe wymieniają też informacje z fiskusami innych państw. Nasze Ministerstwo Finansów już złożyło pierwsze zapytania do władz skarbowych Wielkiej Brytanii za 2006 r. - pisze "Rzeczpospolita". I przypomina, że prawo, które weszło od stycznia tego roku, nie zwalnia z zapłaty podatku za poprzednie lata. Ktoś, kto zdecyduje się wrócić z zagranicy, powinien złożyć zeznanie nie tylko za 2006 r., lecz także, jeśli tego nie zrobił wcześniej, za lata ubiegłe. "Nie ma co liczyć na abolicję podatkową" - przestrzega dziennik.