Nie wystarczyły kontrole weterynaryjnych służb Rosji w polskich zakładach produkujących mięso i wędliny. Służby Kremla zażądały od Unii pisemnych wyjaśnień do stworzonego po inspekcjach raportu. Twierdziły, że nadal mają wątpliwości co do tego, czy produkowane przez nasze masarnie wędliny i mięsa są bezpieczne dla zdrowia ludzi.

Komisja Europejska się oburzyła i w końcu napisała list. Właśnie został wysłany z Brukseli do Moskwy. Unijni spece uważają, że wyczerpująco odpowiada on na wszelkie pytania naszych wschodnich braci.

Ale nadal nie znaczy to, że embargo na nasze mięso od razu zostanie zniesione. To okaże się dopiero po sobotnim spotkaniu komisarza UE ds. zdrowia Markosa Kyprianu z rosyjskim ministrem rolnictwa Aleksiejem Gordiejewem. Będą oni dyskutować, czy nadszedł już czas otworzenia rosyjskich granic dla polskich towarów.

Unia jest przekonana, że jesteśmy bardzo blisko porozumienia. A czas goni, bo na 18 maja wyznaczono szczyt unijno-rosyjski w sprawie m.in. bezpieczeństwa energetycznego, czyli m.in. handlu ropą lub gazem.

Jeśli do tego dnia embargo nie zostanie zniesione, formalnie rozmowy nie będą się mogły zacząć. Polska zawetowała je, żądając wznowienia eksportu do Rosji.