Każdy, kto ma zbędny kawałek ziemi, wyprzedaje ją właśnie teraz. Działki idą jak woda. Polacy obawiają się, że kiedy ziemia jeszcze bardziej zdrożeje, a do tego w górę pójdą ceny cegieł czy blachy, nie będzie już ich nigdy stać na wybudowanie własnego domu.

Ale coraz częściej kupujący działkę chcą takiej, by przez płot nie było widać okien chałupy sąsiada. Coraz częściej wybierają tzw. siedlisko, czyli kawał gruntów rolnych - pól i łąk - z wydzieloną częścią pod zabudowę mieszkalną. Pól uprawiać nie musimy, bo nie ma takiego obowiązku, a mamy np. za 100 tys. zł hektar, czyli 10 tys. mkw. pod Warszawą, Wrocławiem czy Poznaniem zamiast 1000 mkw. działki budowlanej, której w dodatku w tej cenie musielibyśmy się nieźle naszukać. Na jednej i drugiej dom postawimy bez przeszkód.

Rolnicy, widząc, co się dzieje, wystawiają na sprzedaż jedne działki za drugimi. Ale przy okazji podnieśli ich cenę - w ciągu ostatniego roku dwukrotnie! Teraz grunty mamy już droższe niż np. w Szwecji. A w dodatku, jak szacują ekonomiści, do końca 2007 r. ceny te wzrosną jeszcze mniej więcej o 10 procent. Nie ma więc co czekać z kupnem i łudzić się, że będzie taniej, przynajmniej w najbliższych miesiącach.