Firmy już zaczynają liczyć zyski. Co prawda na razie nie mają jeszcze żadnych podpisanych kontraktów na budowę autostrad, nowych dróg, stadionów czy hoteli. Nie ma nawet przetargów, bo jeszcze nie ochłonęliśmy z emocji. Ale jest oczywiste, że ktoś wybudować je musi i ktoś musi wyprodukować do nich potrzebne materiały. A to oznacza jedno - olbrzymi zarobek.

Cieszą się też akcjonariusze, którzy nagle się wzbogacili, bo akcje, jakie mają w swym portfelu, podrożały. I, jak przewidują eksperci, tak może być jeszcze przez kilka dni, nim radość nie wygaśnie choć odrobinę.

Decyzja o tym, że piłkarze zagrają u nas, będzie bogacić akcjonariuszy spółek budowlanych przez lata. Kontrakt na budowę stadionu czy hotelu dla kibiców, którzy tłumnie zjadą do Polski oglądać swych piłkarzy, to potężny zastrzyk finansowy dla firmy. A kiedy ta ma więcej, droższe są w niej udziały, zwłaszcza jeśli na ich kupno jest wielu chętnych.

Tym bardziej że sama wicepremier Zyta Gilowska ogłosiła właśnie, że spodziewa się wzrostu polskiego PKB o jeden procent. Tylko z powodu decyzji o zorganizowaniu u nas mistrzostw Europy w piłce nożnej.