PKO BP, choć jest jednym z największych polskich banków, musi coraz poważniej liczyć się z prężnie działającą konkurencją. Jak się bowiem okazuje, choć ma kilka milionów klientów oraz prawie 4 tys. oddziałów i agencji w całym kraju, ludzie mający tam konta coraz częściej pieniądze pożyczają u innych. A na kredytach banki zarabiają przecież krocie.

Dlatego spece z tego banku ostro wzięli się za opracowywanie nowej, lepszej, agresywnej strategii rozwoju. Już niebawem w ofercie PKO BP powinna pojawić się większa oferta pożyczek konsumenckich. To takie, których nie bierzemy na konkretny cel. Pieniądze dostajemy w kasie albo przelewem na konto i potem spłacamy w ratach przez kilkadziesiąt miesięcy.

PKO BP w takich pożyczkach - jak wynika z wyliczeń - najmocniejszy nie jest. Otworzył co prawda tzw. Szybki Serwis Kredytowy, w którym oferuje do 35 tys. zł na osiem lat, na 13,3 proc., ale to za mało, by przyciągnąć tłumy klientów. Jak wynika z analiz, wiele osób mających konta w tym banku pieniądze pożycza u konkurencji, bo uważa, że tam dostanie je szybciej, taniej i bez zbędnych formalności.

Jaka będzie superoferta PKO BP? Szczegóły nie są jeszcze znane. W piątek zostaną przedstawione radzie nadzorczej. Więcej dowiemy się zapewne dopiero 26 kwietnia, kiedy plany zostaną ogłoszone walnemu zgromadzeniu akcjonariuszy PKO BP.