W praktyce ma to wyglądać następująco: rządowa agencja ma wydzierżawiać na 5 lat mieszkania od ludzi, którzy chcą je podnajmować. Prywatnym najemcom może się to opłacać, bo będą mieli zagwarantowany dochód przez 5 lat. Później, poszukujący jakiegoś tymczasowego lokalu, zgłosi się do agencji. Ta - podobnie jak prywatne firmy pośrednictwa nieruchomościami - pokaże mu kilka ofert. Jeśli któraś przypadnie klientowi do gustu, podpisze z agencją umowę najmu. Jednak agencja, z założenia będzie wynajmowała mieszkania za znacznie mniejszy czynsz niż gdzie indziej.

To na razie tylko projekt. Minister budownictwa, Andrzej Aumiller twierdzi, że jest to pomysł, który sprawdził się już w Hiszpanii. "Ludzie boją się wynajmować mieszkania, żeby nie mieć kłopotów z lokatorami. Hiszpanie mają taką agencję, która właśnie te problemy rozwiązuje" - powiedział Aumiller.

Dodał też, że dzięki istnieniu państwowej agencji nieruchomości, ceny mieszkań w Hiszpanii spadły o 12 proc. Państwo bowiem stało na straży rozsądnych cen za wynajem. A kiedy te spadły, mniej osób kupowało własny kąt w bloku. To natomiast spowodowało, że deweloperzy opuścili ceny.