Chodzi głównie o dane dotyczące przeciętnego wynagrodzenia w Polsce. Główny Urząd Statystyczny podał bowiem, że zarabiamy o 9,1 proc. więcej niż w marcu ubiegłego roku. Niby dobra wiadomość, ale oznacza ona jednocześnie, że wzrasta inflacja w Polsce. Ludzie mają więcej pieniędzy w portfelach, to i więcej wydają. Sprzedawcy natomiast, widząc większy popyt na rynku, podnoszą ceny.

W ten sposób nakręca się spirala, którą może powstrzymać Rada Polityki Pieniężnej. Wystarczy, że wysokimi stopami procentowymi zniechęci Polaków do zadłużania się w bankach i na rynku automatycznie będzie mniej pieniędzy.

Główny ekonomista PKO BP Łukasz Tarnawa twierdzi, że wzrost wynagrodzeń jest zdecydowanie wyższy od oczekiwań i dlatego może być argumentem za podwyżką stóp procentowych w kwietniu.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w marcu wyniosło 2853 złote.