Władze Totalizatora Sportowego wreszcie mogą odetchnąć z ulgą. Jak pisaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, obawiały się, że będą tracić coraz więcej klientów.

Pod koniec 2006 r. część graczy, zmęczona skreślaniem cyferek bez widoku na dorobienie się fortun, wolała iść do konkurencji i zainwestować np. w loterie, w których do wygrania jest o wiele mniej, ale za to prawdopodobieństwo trafienia o wiele wyższe.

Teraz tendencje się odwróciły. Nie ma więc obawy, że pewnego dnia, jak zwykle, pójdziemy do swojej kolektury z marzeniem o fortunie, a tam okaże się, że nikt miliona nam już nigdy z niej nie wypłaci.