Firma doradcza Capgemini co roku bada, jak bankowcy traktują swych klientów w kilkudziesięciu krajach świata. Jednym z głównych tematów poruszanych w raporcie, który potem powstaje, są koszty, czyli ile musimy płacić za to, że jesteśmy klientami banków.

Jak się okazuje, najmniej łupią one tych, którzy mieszkają w strefie euro. Każdy klient rocznie traci ponad 320 zł choćby tylko za to, że ma tam konto. Tyle traci na opłatach przelewów, wypłatach pieniędzy, wydawaniu różnych dokumentów czy po prostu na opłaty za sam fakt, iż rachunek posiada.

Obywatele pozostałych państw Wspólnoty muszą dokładać do tego ponad 40 zł więcej co roku. I nie dlatego, że ma lepszą obsługę, tańsze kredyty czy więcej oddziałów, w których załatwić może wszystko bez kolejki. Nie. Nawet jeśli będzie klientem tego samego banku, który ma po prostu filię w jego kraju, dopłaci, bo co waluta to inne stawki za usługi. A więc dopłacamy także my, bo mamy w Polsce złotówkę, a nie euro.