Pomysł nie jest nowy, gdyż tworzony właśnie rynek będzie działał na podobnych zasadach, co amerykański Nasdaq. Innymi słowy, będzie to platforma finansowania i obrotu dla małych i średnich firm mogących pochwalić się nowymi i ciekawymi pomysłami prowadzenia biznesu, atrakcyjna zwłaszcza dla firm z sektora nowych technologii.

Okazuje się, że zainteresowanie przedsiębiorców nowym parkietem jest spore. "Zamierzamy jak najszybciej skorzystać z tej możliwości. Z drugiej strony nie wykluczamy również pozyskania inwestora, który mógłby nas wesprzeć swoim kapitałem" - mówi DZIENNIKOWI Tomasz Szladowski, prezes serwisu muzycznego Iplay.pl. Jego zdaniem debiut na alternatywnym rynku to nie tylko możliwość sięgnięcia po gotówkę na nowe inwestycje, to również doskonała okazja na zaprezentowanie spółki szerszemu gronu inwestorów.

Przekonany o tym jest Andrzej Jasieniecki, dyrektor inwestycyjny funduszu MCI Management lokującego kapitał w spółki technologiczne, którego zdaniem firmy - decydujące się wejść w najbliższym czasie na nowy rynek GPW - już po 2-3 latach powinny trafić do obrotu na głównym warszawskim parkiecie. "Dla całej giełdy może to oznaczać istotny impuls do dalszego rozwoju" - dodaje Jasieniecki. Liczą na to też przedstawiciele samej giełdy. "Pod koniec czerwca zamierzamy ruszyć z pięcioma spółkami, do końca roku będzie ich łącznie 10" - mówi DZIENNIKOWI Emil Stępień, menedżer ds. nowego projektu GPW.

Według niego, zainteresowanie platformą jest spore, a w przyszłym roku może się pojawić na tym rynku już kilkadziesiąt nowych podmiotów. Jednak analitycy przestrzegają przed zbyt dużym optymizmem. "Inwestycje będą tutaj z pewnością obarczone zdecydowanie większym ryzykiem, m.in. ze względu na spodziewany stosunkowo niewielki obrót akcjami" - podkreśla Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku. "Nowa platforma to zdecydowanie oferta dla profesjonalistów, a nie początkujących inwestorów z małym doświadczeniem" - podkreśla Adamiec.