Lech Kaczyński oświadczył, że Polska zrezygnuje z weta w sprawie rozmów Unii Europejskiej z Rosją, jeśli będą gwarancje, że Rosjanie odblokują sprzedaż polskiej żywności na Wschód. Jeszcze dziś prezydent ma o tym rozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim.

Być może to właśnie zastrzeżenie zezłościło Rosjan. Tamtejsze Ministerstwo Rolnictwa oświadczyło, że embargo na polskie mięso nie może być przedmiotem politycznych targów. Nieco inaczej wypowiada się rosyjskie MSZ, które decyzję o zamianie weta na "rezerwę" przyjęło "z zadowoleniem".

Polska na razie dała tylko sygnał, że jest gotowa wycofać weto w sprawie rozpoczęcia rozmów Unii z Rosją o nowej umowie gospodarczo-politycznej. Nasze przedstawicielstwo w Brukseli wycofało weto, ale zgłosiło za to "rezerwę". Nie oznacza to jednak, że negocjacje między Unią i Rosją ruszą.

Nowa umowa między Unią a Rosją jest niezbędna dla całej Europy, bo ureguluje stosunki gospodarcze i polityczne między stronami. Ale żeby zacząć rozmawiać o wspólnym unijnym stanowisku, potrzebna jest zgoda wszystkich krajów Wspólnoty. Tymczasem Polska i Litwa blokowały do tej pory przyjęcie mandatu negocjacyjnego. Warszawa protestowała w ten sposób przeciwko nałożeniu przez Rosjan embarga na nasze mięso.

Dzisiaj Polska i Litwa wycofały swoje weto, ale zgłosiły za to "rezerwę". W języku dyplomacji oznacza to, że kraje te łagodzą swoje stanowisko, wyciągając w kierunku Moskwy rękę na zgodę. Nie oznacza to jednak, że Polska i Litwa wyrażają zgodę na przyjęcie mandatu, a jedynie na prace nad jego kształtem. Bo zgłoszenie tzw. rezerwy to inaczej zgłoszenie zastrzeżeń.

Teraz sprawa trafi na posiedzenie ministrów spraw zagranicznych Unii. Ale tam Litwa i Polska - jeśli Moskwa do tego czasu nie złagodzi stanowiska - będą mogły sprzeciwić się rozpoczęciu negocjacji z Rosją.