Rada Ministrów przyjęła tzw. definicję budownictwa społecznego. Od niej zależy, jaki VAT będziemy płacić od 1 stycznia 2008 r. za kupowane czy budowane domy oraz mieszkania.

VAT w wysokości 7 procent zostanie utrzymany na mieszkania do 120 mkw. i domy do 220 mkw. Jeśli lokum będzie miało większy metraż, za dodatkową powierzchnię trzeba będzie zapłacić podatek o 15 procent wyższy. 22-procentowy VAT będzie też dotyczyć wszystkich dodatkowych pomieszczeń, jak garaże, piwnice, klatki schodowe czy lokale do prowadzenia działalności gospodarczej.

Ale uwaga - niski VAT dotyczy tylko tych domów i mieszkań, które kupujesz od dewelopera albo spółdzielni. Jeśli będziesz je sobie budował sam, zapłacisz 22 procent VAT, niezależnie od powierzchni. To znaczy, że dołożysz do tego co najmniej 15 procent więcej niż dziś. Bo o tyle wzrośnie VAT. Nie mówiąc już o tym, że 22 proc. podatku zapłacisz też za cegły i inne materiały budowlane, które będziesz musiał kupić.

Rada ustaliła też, że VAT nie zmieni się na usługi remontowe, zarówno domów wielo-, jak i jednorodzinnych. 7 procent podatku zapłacimy m.in. za naprawę dachu, ścian, instalacji, wymianę okien czy drzwi wejściowych. Jednak i tutaj nie ma się co cieszyć, bo odświeżając swoje M nie unikniemy większych wydatków. A to dlatego, że wzrośnie podatek za usługi fachowców, jak np. wymianę glazury, terakoty, wanny czy podłóg. Za domowe remonty będziemy musieli zapłacić 22 procent podatku, a to oznacza, że koszty usług wzrosną o 15 procent.

Cieszyć mogą się więc ci, którzy sami budować sobie niczego nie zamierzają i nie szykują się do remontów swego M. Pozostali powinni zrobić, co w ich mocy, by prace skończyć do końca grudnia. W przeciwnym razie będą musieli słono dopłacić. Bo nowe przepisy w zasadzie chronią tylko firmy, które żyją z tego, że budują i potem sprzedają innym z zyskiem.