Od 2005 roku Unia Europejska nie może doprosić się od Polski zmiany przepisów określających, jaki zakład ma płacić akcyzę na prąd. W naszym kraju wciąż muszą odprowadzać go elektrownie, które prąd produkują. Tymczasem, by prawo zgodne było z unijnym, podatki płacić mają zakłady energetyczne, które dostarczają energię klientom, czyli m.in. do domów i zakładów.

Ale nasz rząd nie jest w stanie zmienić przepisów, choć zobowiązał się przed Brukselą, że zrobi to do końca 2005 r. Do dzisiaj nic z obietnic nie wyszło. Unia ostrzegła nas raz, jednak bez skutku. Teraz ostatni raz grozi palcem. Jeśli nie zmienimy prawa, wlepi nam wielomilionowe kary.

Ale ten konflikt ma jeszcze jedną, o wiele gorszą, stronę medalu. Bo jeśli zakłady energetyczne, które co dwa miesiące przysyłają nam rachunki za prąd, będą musiały płacić wyższe podatki, wywindują ceny dla klientów. Bo dokładać z własnych kieszeni nie będą na pewno.