Wszystkie powody są dla Rosji dobre, byleby tylko jak najdłużej blokować import naszego mięsa. Ostatnio ma jeden koronny argument, by nic nie robić w sprawie zniesienia embarga: winna jest Unia Europejska. Najpierw Moskwa oskarżała Brukselę, że nie umie pisać raportów i kazała je poprawiać. Potem, że broni nas bezpodstawnie, chcąc udowadniać, że podczas kontroli naszych masarni wszystko było w porządku, choć inspektorzy z Rosji mieli liczne zastrzeżenia. Teraz natomiast zarzuca Unii, że ta zwleka z pisemną odpowiedzią na zarzuty odnośnie ostatniej inspekcji, jaka odbyła się w lutym.

Co konkretnie nie podobało się weterynarzom z Moskwy? To trzymane jest w tajemnicy. Jednak ich unijni koledzy nie znaleźli niczego, co tłumaczyłoby dalsze blokowanie handlu.

Rosyjskie służby weterynaryjne, jak poinformował właśnie ich szef Siergiej Dankwert, dały wspólnocie czas na odpowiedź do przyszłego tygodnia. "W czasie rozmów 12-13 marca ustaliliśmy, że takie pismo otrzymamy w ciągu dwóch tygodni. Termin mija, a odpowiedzi nie ma" - tłumaczy Dankwert agencji Interfax.

Co będzie, jeśli Unia się spóźni? Rosja natychmiast zapomni o wszystkich rozmowach, jakie toczyli przedstawiciele tego kraju z nami i UE od prawie półtora roku, kiedy ogłosili embargo, uzna wszystkie dotychczasowe ustalenia za nieważne i utrzyma zakaz handlu.