Coraz więcej szczegółów pojawia się w budzącej ogromne emocje sprawie wypłat świadczeń emerytalnych z OFE. Przyszli emeryci bali się, że spełni się zapowiedź minister pracy Anny Kalaty i pieniądze otrzymywać będą z ZUS, od którego chcieli uciec. Teraz już wiadomo - jak pisze "Rzeczpospolita" - że tak się nie stanie.

W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej powstaje szczegółowy plan, komu powierzyć nasze przyszłe emerytury, na które składki wpłacamy do prywatnych funduszy. I wiadomo już, że sami będziemy decydować, kto będzie nam je przekazywał. Do wyboru będziemy mieć trzy instytucje: ZUS i dwie prywatne firmy. Te ostatnie zostaną wyłonione w przetargu. Ustalaniem warunków, jakie mają spełniać oraz rozstrzygnięciem konkursu zajmie się Komisja Nadzoru Finansowego.

Ale żeby nie było za łatwo, przyszli emeryci nie od razu poznają nazwy firm. Każdy otrzyma pisemną informację o tym, jakie świadczenie od każdej z nich możemy dostać. Dopiero kiedy zdecydujemy się na odpowiedni wariant, dowiemy się, komu zaufaliśmy.