Donata Wojciechowska, właścicielka Pubu w Poznaniu:
Bardzo przeszkadza mi masa papierków, które mam do wypełniania. Każdą wątpliwość, każde pytanie, które mam do urzędu skarbowego, wysyłam na piśmie i chcę pisemnej odpowiedzi, żeby mieć podkładkę, gdyby ktoś zarzucił mi, że coś robię źle. Problemem jest także archiwizowanie dokumentów. Nie mam gdzie trzymać ton papierów, rolek od kas fiskalnych, a muszę je przechowywać co najmniej przez pięć lat. Na szczęście nie dotyczy mnie problem biurokracji związany z zatrudnianiem pracowników. Mam jednego na pół etatu, a reszta to współpracownicy zatrudniani na umowy zlecenia.

Marian Byrdy, prezes firmy OKF z Mikołowa produkującej stolarkę budowlaną:
W ciągu 16 lat prowadzenia firmy słyszałem wiele zapowiedzi uproszczenia przepisów dotyczących działalności gospodarczej, ale niewiele z nich wprowadzono w życie. Niestety, państwo za bardzo ingeruje w naszą działalność. A im więcej wprowadza ograniczeń, tym gorzej nam się pracuje. Większość dokonywanych w ostatnich latach zmian obracało się przeciwko nam. Potrzebujemy dziś przejrzystych przepisów, bo obecne, szczególnie te podatkowe, są zbyt skomplikowane i mogą być dowolnie interpretowane przez urzędników.

Marcin Kukawka, właściciel szkoły jazdy w Poznaniu:
Funduje się przedsiębiorcom rzekome ułatwienia po to, by za pół roku znacznie utrudnić sprawę. Myślę tu o jednoosobowych firmach. Teraz te osoby i ich pracodawców straszy się szczegółowymi kontrolami i horrendalnymi karami, choć to miało być ułatwienie. Problemem osoby zakładającej działalność jest wypisywanie masy druczków. Przecież w te wszystkie formularze urzędu statystycznego, ewidencji działalności gospodarczej czy ZUS wpisuje się te same dane. Przedsiębiorca zamiast skorzystać z jakieś uproszczonej formy, od początku ginie w papierach.

Przemysław Jankowiak, szef warsztatu samochodowego w Koziegłowach:
Prowadzenie działalności gospodarczej bardzo utrudnia ogromna biurokracja i brak przejrzystych przepisów, które w prosty sposób regulowałyby obszary działalności firmy. Trudno coś zaplanować, bo regulacje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dodatkowo takie instytucje, jak ZUS czy urząd skarbowy powinny na bieżąco informować o zmianach w przepisach, bo może się zdarzyć, że szef firmy zmiany odkrywa przy zatrudnianiu nowego pracownika i wtedy pozostałe sprawy trzeba np. odkręcać dwa lata wstecz.

Barbara Morkowska, właścicielka salonu urody "Basia" w Gdańsku:
Irytuje mnie kilka spraw. Po pierwsze ZUS. Jest zbyt kosztowny, ale to jeszcze nic. Wystarczy się spóźnić o dzień z zapłaceniem jakiejś składki, a robi się potężna afera. Muszę potem na kolanach błagać, żeby przywrócono mi ciągłość składek. Poza tym te wszystkie PIT-y, dokumenty, formularze, tego jest zdecydowanie za dużo, a przy okazji często rubryczki są dość skomplikowane. Oczywiście, zatrudniam księgową, ale wolałabym też sama umieć kontrolować zawartość wszelkich dokumentów, a przyznam, że czasem się gubię.

Rafał Zarzycki, dyrektor firmy Bosto importującej ryż:
Koszty działania firmy bardzo podnosi ogromna biurokracja, która zniechęca też do podjęcia decyzji o samodzielnym prowadzeniu biznesu. Dlatego w naszej firmie nie wypełniamy sami PIT-ów, bo trudno się przy tej czynności nie pomylić. Przy interpretacji przepisów prawnych zwracamy się o pomoc do specjalistów. Z kolei przed zatrudnieniem pracownika niepełnosprawnego odstrasza sposób współpracy z PEFRON. Z drugiej strony wszelkie, nawet niewielkie, niedociągnięcia, chociażby w przypadku terminów, są przez administrację szybko i surowo karane.