„Mogę się upierać, może przyjechać premier Kaczyński, prezydent Kaczyński i powiemy, że tylko ziemniaki i zboże, i zostaniemy przy swoim stanowisku, a wszyscy przegłosują inaczej. Musimy iść na kompromis" - przyznał Andrzej Lepper.

Do tej pory Polska upierała się, by wódką nazywać jedynie alkohol z ziemniaków, zboża lub melasy buraczanej. Unia twierdzi, że wódkę można przygotować również z innych produktów, jak choćby winogron lub bananów. Wygląda na to, że mimo sprzeciwu Polski będziemy mieli dwie kategorie tego trunku - tradycyjny i nazywany od owoców, z których został wyprodukowany.

W styczniu Komisja Parlamentu Europejskiego ds. ochrony środowiska, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności przyjęła tzw. szeroką definicję wódki. Według niej, wódką można nazywać każdy napój alkoholowy produkowany z alkoholu etylowego pochodzenia rolniczego i otrzymywany przez fermentację.

Jednocześnie eurodeputowani zaproponowali, by wódka z innych produktów niż ziemniaki, zboże i melasa była odpowiednio oznaczona. Na etykiecie miałby znaleźć się dopisek: "wytworzono z...", podający surowiec, z którego powstał ten alkohol.

W sporze o wąską definicję wódki wspierają nas: Finlandia, Szwecja, Litwa, Łotwa i Estonia. Pozostałe kraje Unii przegłosują nas bez problemu.