"W Polsce nie ma problemu, czy wchodzić do strefy euro i nie to będzie problemem w referendum. Przedmiotem może być termin i wyłącznie termin" - powiedziała Gilowska po spotkaniu w Brukseli z komisarzem UE ds. gospodarczych i walutowych Joaquinem Almunią.

To oznacza, że Polacy nie będą mogli - tak jak Brytyjczycy, Szwedzi i Duńczycy - pozostawić u siebie w obrocie narodowej waluty. Rząd nie da Polakom prawa takiego wyboru w referendum. Minister zasugerowała, że Polacy nie mogą o tym decydować, bo decyzja o przyjęciu euro przez nasz kraj zapadła, gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej.

"Jesteśmy członkami Unii ze wszystkimi konsekwencjami. W tym ze świadomością, że wejście do Unii jest dopełnieniem traktatowych zobowiązań" - powiedziała Gilowska.

O jakie zobowiązania chodzi? O te zawarte w traktacie z Maastricht. Kraje Unii zobowiązują się w nim do utrzymywania na dobrym poziomie wskaźników gospodarczych (inflacji, długu publicznego, deficytu budżetowego, stóp procentowych i stopnia wahania kursów walut) po to właśnie, by ułatwić przyjęcie u siebie wspólnej waluty.