Statystyki GUS mówiące o strukturze gospodarstw domowych nie pozostawiają wątpliwości - single rosną w siłę. W miastach już dziś co trzecie z gospodarstw domowych jest prowadzone przez singla. "To zjawisko cywilizacyjne będące efektem większej niezależności Polaków. Jeszcze dwadzieścia lat temu niezależność taka nie była możliwa" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Joanna Haidtman. I rzeczywiście. GUS ocenia, że obecnie żyje w Polsce ponad 3,3 mln osób samotnie prowadzących dom - to o ponad milion więcej niż w 1988 r., kiedy miał miejsce poprzedni powszechny spis ludności.

Przeprowadzony przed pięcioma laty tego typu spis przyniósł zaskakującą informację, że gospodarstwa singli stanowiły prawie jedną czwartą spośród 13,3 mln wszystkich polskich gospodarstw. W dodatku w miastach liczba jednoosobowych gospodarstw domowych po raz pierwszy w historii przekroczyła liczbę rodzin czteroosobowych.

Nie trzeba mówić, że dla handlowców, producentów i dostawców różnego typu usług była to wspaniała nowina. O takich klientach, jakimi są single, marzy bowiem większość z nich. "Single dobrze zarabiają, prowadzą konsumpcyjny styl życia, są otwarci na nowości i stać ich na realizację własnych zachcianek" - przekonuje Joanna Haidtman. Znana socjolog zwraca uwagę też na to, że w ostatnich kilkunastu latach udało się przewartościować "zjawisko singla", nadając mu pozytywny wymiar. "Dzięki temu branża marketingowa dostała gotowych klientów niemal na tacy" - dodaje.