Od kiedy w 1991 roku firma telekomunikacyjna Telmex uzyskała monopol w swojej branży, koncern stał się kurą znoszącą złote jaja. Dzięki niej Carlos Slim zbudował swoje imperium. Ale efektem monopolu są piekielnie drogie rozmowy.

Monopol ma także jego Televisa, kontrolująca 70 proc. wszystkich kanałów telewizyjnych. Firmy multimiliardera działają także w bankowości, internecie, ubezpieczeniach, prowadzą olbrzymią sieć sklepów detalicznych, restauracji... Ciężko znaleźć branżę, w której Slim nie ma swoich wpływów.

Meksykanie czują, że ich kraj wraca do sytuacji, w której garstka bogaczy trzęsie całą gospodarką, a reszta społeczeństwa klepie biedę. 30 mln ludzi w tym kraju żyje za mniej niż 2 dolary (6 zł) dziennie, a wielu chodzi głodnych. Nowy prezydent kraju Felipe Calderon obiecał, że będzie walczył z monopolistami, ale na obietnicach przedwyborczych się skończyło. Jak wiele razy wcześniej.

Slim czuje już, że nienawiść wobec jego monopolistycznych firm wzbiera. Dlatego, by uspokoić ludzkie emocje, ogłosił, że do 4 miliardów dolarów ze swojej fortuny zainwestuje w fundacje charytatywne.

Carlos Slim to trzeci z największych krezusów na świecie, którego fortunę magazyn "Forbes" szacuje na 49 mld dolarów (ok. 147 mld zł). Ale jego apetyty są większe - chce pobić najbogatszego Billa Gatesa i jest ku temu na dobrej drodze.