Jeśli masz wspólnotę majątkową z małżonkiem i jedną polisę na życie albo OC na samochód będący Waszą współwłasnością - lepiej dokładnie przeczytaj warunki ubezpieczenia, nim wyruszysz ze swym ukochanym w drogę. Może się bowiem okazać, że jeżeli Twoja połówka spowoduje wypadek - nie dostaniesz ani grosza odszkodowania. I to nawet jeśli od lat regularnie opłacasz wszystkie składki - pisze "Życie Warszawy".

Taka sama sytuacja jest wtedy, kiedy macie jedną prywatną polisę, np. na wypadek złamania ręki czy nogi. Jeśli przez swego ukochanego czy ukochaną wywróciłeś się i wyrządziłeś sobie krzywdę (np. zajechał Ci drogę na nartach albo niechcący podstawił nogę), też nic nie dostaniecie.

Osiem milionów Polaków - bo tylu ma takie wspólne z małżonkiem polisy - czuje się oszukanych. Towarzystwa uznają bowiem, że jeśli wypłata ma nastąpić z polisy sprawcy np. wypadku samochodowego, a poszkodowany objęty jest tą samą polisą, nie należy się wypłata nawet przysłowiowego grosza. Bo obie osoby: i sprawca, i poszkodowany mają to samo ubezpieczenie. A wtedy nie przysługuje odszkodowanie.

Ale, co ciekawe, odszkodowanie bez trudu dostałaby za to osoba... obca albo małżonek mający rozdzielność majątkową ze sprawcą, choćby nie mieli żadnej polisy. Bo ich dane już nie są wpisane w umowę.