PGNiG wprost mówi, że potrzebuje pieniędzy. A na sprzedaży gazu w Polsce dokłada ponoć do interesu. To dlatego moloch podniósł taryfy w styczniu. Utrzymuje, że od tamtej pory firma powoli odrabia straty.

Trzeba jednak pamiętać, że w najbliższym czasie PGNiG będzie szczególnie potrzebować pieniędzy. W końcu kupuje złoża nafty i tropy w Norwegii za bagatela... 600 mln dolarów.

Otrzymanie zgody od Urzędu Regulacji Energetyki na dojenie klientów do końca jesieni tego roku wydaje się być tylko formalnością.