Najnowszy raport Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN) potwierdza informacje DZIENNIKA jeszcze z września ubiegłego roku. Napisaliśmy wtedy, że w wielu miastach ceny wzrosły do tak wysokiego poziomu, że chętnych na zakup mieszkań będzie ubywać. I rzeczywiście, coraz mniej Polaków stać na zakup horrendalnie drogich mieszkań. I to nawet na kredyt.

Potwierdzają to przedstawione wczoraj dane . "Ze statystyk opartych na zawartych transakcjach wynika, że w ostatnich miesiącach ceny mieszkań w Warszawie zaczęły się stabilizować, a w Krakowie nawet nieco spadły" - mówi Tomasz Lebiedź, członek zarządu PFRN i właściciel agencji nieruchomości Lebiedź i Lebiedź.

Wyhamowanie cenowego szaleństwa na rynku nieruchomości nie powinno dziwić. Pięć lat temu średnia pensja brutto w Krakowie wystarczała na jeden metr kwadratowy. Dzisiaj średnie wynagrodzenie brutto wystarcza na 0,3 metra kwadratowego. Biorąc pod uwagę średnią pensję netto w tym mieście, którą na podstawie danych GUS można szacować na 1800 zł, 65-metrowe mieszkanie w Krakowie to równowartość 270 pensji!

Inwestorzy, którzy w ostatnim czasie kupili drogie mieszkania, licząc na szybkie, krociowe zyski, mogą się więc przeliczyć. Według przewidywań analityków wzrost cen mieszkań w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu w tym roku raczej nie przekroczy 10 - 15 proc.