Premier napisał taki list, bo w Unii coraz głośniej mówi się o zniesieniu ceł zaporowych na chińskie mrożonki. Cła wprowadzono w październiku na wniosek Polski. Wykazaliśmy wówczas, że z powodu napływu do Europy tanich truskawek z Chin może wzrosnąć bezrobocie w Polsce. Nasi plantatorzy nie potrafili bowiem sprostać chińskiej konkurencji - azjatyckie truskawki były już niemal dwa razy tańsze.

Przekonywaliśmy, że jeśli we Wspólnocie faktycznie obowiązuje zasada solidarności, to w Unii powinny obowiązywać cła antydumpingowe na mrożone truskawki z Chin (w wysokości 34,2 proc.). Tak też się stało. Jednak teraz Komisja zmienia zdanie i powołuje się na tę samą zasadę solidarności, nazywaną też przez brukselskich urzędników "interesem wspólnotowym". Urzędnicy twierdzą, że ograniczenie konkurencji w handlu mrożonymi truskawkami spowodowało podniesienie kosztów produkcji dżemów, lodów i jogurtów. A to odbija się na kieszeniach nie tylko przetwórców, ale i wszystkich obywateli Unii.

Polski rząd broni swoich racji. "Na czym polega ów interes wspólnotowy? W Polsce mamy 100 tys. rolników uprawiających truskawki i 10 tys. osób zatrudnionych w branży chłodniczej. To też jest część europejskiego przemysłu" - mówi wiceminister gospodarki Marcin Korolec. "Można przyjąć założenie, że interes przetwórców jest ważniejszy. Ale jeśli produkcja w Polsce upadnie, UE będzie musiała się zająć tym problemem" - dodaje.