Najpierw Europejski Bank Inwestycyjny nie dał pieniędzy na budowę gazociągu. Potem posypały się protesty ekologów. Teraz oficjalnie sprzeciwiła się temu Szwecja, której Państwowy Urząd Ochrony Środowiska wydał właśnie specjalny komunikat w tej sprawie.

Szwecja zgodzić się na budowę wielkiej rury nie chce, bo - według niej - zniszczy ona środowisko. Rządowi spece od przyrody zaproponowali spółce Nord Stream, w której udziały ma Rosja, by wytyczyła inną trasę. Jeśli już ma przebiegać przez terytorium Szwecji, to po lądzie. A najlepiej, gdyby w ogóle wielkim łukiem ominęła ten kraj.

Szwecja ultimatum postawiła wyraźne: Rosja musi zaproponować nowe trasy, a także zrobić dokładne wyliczenia zanieczyszczeń, jakie emitowane będą przy przesyle gazu. Może się bowiem okazać, że ta inwestycja nie jest warta zniszczeń, jakich dokona w przyrodzie.

Rosja ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Co prawda jeszcze kilka dni temu zapewniano, że nic nie powstrzyma budowy, ale coraz więcej wskazuje na to, że tak się może stać. Bo nie dość, że nie ma pieniędzy, to jeszcze coraz mniej krajów jest zainteresowanych współpracą.