Cofamy się do średniowiecza. Bo cały świat handel w internecie rozwija, a my go ograniczamy. W Unii internetowe apteki istnieją, a u nas właśnie trzeba będzie je pozamykać. Sejm przyjął rano nowe prawo farmaceutyczne, które zakazuje sprzedawania w internecie jakichkolwiek leków.

Posłowie odrzucili poprawki, które zgłosiło PO, by choć leki bez recepty pozwolić kupować ludziom w sieci. Poprawkę odrzucono. Posłowie uznali, że apteki w sieci są tak niebezpieczne, iż muszą przestać istnieć.

Przeciwko nim występowała Izba Aptekarska. Bo zabierały im klientów. I nic dziwnego: działały całą dobę, siedem dni w tygodniu i w dodatku były tańsze, bo nie musiały do sprzedawanych rzeczy doliczać kosztu utrzymania tradycyjnego sklepu. Cieszyły się więc coraz większym powodzeniem.

Teraz ich los został przesądzony. Jeśli będziemy chcieli kupić choć zwykły proszek od bólu głowy, skazani będziemy na normalną aptekę. Te jednak czynne są jedynie do godz. 19, najdalej 21, jeśli są w centrach handlowych. Potem zostają tylko te, które mają całodobowe dyżury, ale tam za zakupy po godz. 22 dolicza się kilka złotych marży.