Usterka w systemie komputerowym sparaliżowała pracę warszawskiej giełdy na prawie cztery godziny. I choć inwestorzy nie ponieśli strat, bo nikt nie mógł kupować ani sprzedawać akcji, defekt odbił się na reputacji GPW. Bo dotychczas uchodziła za bezpieczną i niezawodną. Ale już wiadomo, że tak wcale nie jest. Więc giełda na następne awarie pozwolić sobie nie może.

Dlatego zarząd giełdy zdecydował o wymianie całego oprogramowania. Nowy będzie także system transakcyjny, który nawalił przed dwoma dniami. Do niego podłączone są domy maklerskie mogące dzięki temu sprzedawać i kupować akcje swych klientów przez internet.

Giełda rozpoczęła już rozmowy z firmami, które miałyby się zająć dostawą i montażem nowego systemu. Optymistyczne prognozy przewidują, że stanie się to jeszcze w tym roku. Te bardziej ostrożne - że dopiero w przyszłym.