Pozew przeciw firmie z Mysłowic, która ma kilka aptek na Śląsku i sprzedaje lekarstwa w internecie, skierowała Śląska Izba Aptekarska. Organizacji nie podobało się przede wszystkim to, że firma używa w swoim serwisie internetowym nazwy apteka. Twierdziła, że w sieci nie może być aptek. Nawet takich, które sprzedają w ten sposób tylko leki bez recepty.

Sędzia przyznała stronie skarżącej rację, ale wydała dokładnie odwrotne orzeczenie. Skąd ten absurd? Z Brukseli. Bo unijne prawo dopuszcza detaliczną sprzedaż leków przez internet. I jest w tym przypadku ważniejsze niż polskie przepisy.

Szef firmy, która sprzedaje leki w internecie, uważa, że to początek walki internetowych aptek z tymi tradycyjnymi. W sieci lekarstwa są nawet 20 proc. tańsze. Śląska Izba Aptekarska, broniąca tradycyjnych placówek, jest zaskoczona wyrokiem i zamierza go zaskarżyć.