Izby celne - przyjmujące w całym kraju wnioski o zwrot niesłusznie pobranej przez państwo zbyt wysokiej akcyzy na importowane używane auta - nie przeżywają oblężenia. Jak wynika z najnowszych danych Samaru - firmy monitorującej rynek motoryzacyjny w Polsce, niewielu właścicieli chce odzyskać zawyżoną część podatku, jaki zapłacili, kupując samochód. O swoje pieniądze zdecydował się walczyć ledwie co setny uprawniony.

Najwięcej wniosków złożono w województwie wielkopolskim. To 3,4 tys. dokumentów, podczas gdy od 1 maja 2004 roku sprowadzono tam aż 345 tys. używanych samochodów z Unii. W Przemyślu takich pism wpłynęło do celników jedynie... 81.

Dlaczego tak się dzieje? Najczęściej ludzie boją się występować o zwrot niesłusznie zapłaconych pieniędzy. Wiedzą doskonale, że cena wpisana w umowę kupna auta będzie wnikliwie sprawdzona. Jeśli okaże się, że jest niższa od tej, za jaką taki sam samochód można było kupić na polskich giełdach, może się okazać, że zamiast dostać zwrot, będą musieli jeszcze dopłacić.

Ale są i tacy właściciele, którzy uważają, że dla marnych groszy nie warto się użerać. Dość mają korowodów po urzędach, związanych choćby z rejestracją używanego auta z zagranicy. I bardziej cenią sobie święty spokój niż np. 200 zł zwrotu, jaki dostaliby od państwa.