Rozmowy z Unią o handlu gazem i ropą wciąż blokuje nasze weto. Gazociąg Północny stoi pod znakiem zapytania, bo Europejski Bank Inwestycyjny nie zgodził się na kredytowanie jego budowy. Gazprom coraz dalej musi szukać klientów, którzy będą chcieli kupować jego surowiec.

Rosyjski koncern prowadzi rozmowy o współpracy z Japonią, ale - jak właśnie poinformował - też z Izraelem. Wedle władz spółki, ten odbiorca z Bliskiego Wschodu zainteresowany jest nie tylko kupnem od niej gazu, ale też budowaniem z nim gazociągów. Czy do współpracy dojdzie?

Umowy nie są podpisane. Eksperci twierdzą, że wszystko jest możliwe, bo im większe kontrakty podpisze Gazprom, tym bardziej będzie mógł pomiatać mniejszymi odbiorcami, np. dyktując im wysokie ceny za swoje surowce czy bezkarnie przykręcać kurek, kiedy negocjacje pójdą nie po jego myśli.

Ale z drugiej strony informacje o zacieśnianiu współpracy z Izraelem, podczas gdy odbyły się w tej sprawie raptem cztery wstępne spotkania, mogą służyć jedynie próbie wywarcia nacisku na innych przyszłych kontrahentów, z którymi również trwają negocjacje.

Rosja demonstruje w ten sposób, że nie tylko oni są zainteresowani współpracą i - w związku z pojawieniem się dużej konkurencji - trudniej będzie im stawiać swoje warunki, bo narzucać będzie je przede wszystkim Gazprom.