Jak wynika z raportu, przeprowadzonego przez instytut badawczy IPSOS na zlecenie Deutsche Banku, już prawie 80 proc. Polaków ma albo miało jakiś kredyt. Przywykliśmy już do tego, że co miesiąc z pensji znika nam rata, którą musimy zapłacić np. za mieszkanie (na które bank pożyczył nam pieniądze), meble, wakacje, telewizor czy samochód.

Jak się okazuje, wcale nie zawsze pożyczamy dlatego, że nie jesteśmy w stanie zaoszczędzić na coś, co chcemy mieć. Bierzemy kredyt, bo tak jest łatwiej. Od razu możemy mieć jakąś rzecz albo wyjechać na wakacje. Poza tym boimy się, że nim zdołamy odłożyć potrzebną gotówkę, ceny pójdą w górę i tuż przed kupnem okaże się, że i tak mamy za mało.

Co ciekawe, kiedy już wzięliśmy jakiś kredyt i udało nam się go spłacić bez problemów, za chwilę idziemy po następny. Tak robi co druga osoba, która pożyczała z banku pieniądze.

Coraz częściej też zaciągamy pożyczki gotówkowe, czyli takie, przy których nie musimy określać, na co je przeznaczamy. Po prostu - bank przelewa nam na konto np. 20 tys. zł, a my robimy z tymi pieniędzmi, co chcemy. Możemy za nie wyjechać na wakacje, kupić suknię ślubną, wyprawić wystawne przyjęcie czy sprawić komuś wspaniały prezent, na który nie byłoby nas stać.

Nic dziwnego, że banki biją się zażarcie o klientów. Niemal każdy, kto ma konto, może dostać kartę kredytową, na której będzie mieć kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych na własne potrzeby. A do banku zaglądamy niemal tak często, jak do sklepu. A nuż trafi się promocja i będziemy mogli pożyczyć od ręki gotówkę za połowę niższe oprocentowanie niż normalnie...