Tak przedsiębiorcy, jak i zwykli podatnicy, czyli osoby fizyczne rozliczające się jedynie ze swych pensji czy innych umów, będą mogli spać spokojnie. Jak pisze "Rzeczpospolita", Ministerstwo Finansów chce, by o kontrolach skarbowych dowiadywali się z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Pismo w tej sprawie dostali już dyrektorzy wszystkich urzędów i izb skarbowych.

A wszystko po to, by - jak widnieje w piśmie resortu finansów - poprawić relacje administracji z podatnikami. Fiskus ma nie być już postrzegany jako najgorsze zło, ale urząd, z którym trzeba, a nawet należy współpracować. I przede wszystkim nie wolno się ich bać.

Dzięki takim zapowiadanym kontrolom, podatnik będzie miał szansę w spokoju przygotować wszystkie dokumenty niezbędne do udowodnienia wysokości swoich dochodów i np. zapłaconych na poczet podatków zaliczek. Będzie miał czas na skonsultowanie się z księgowym, który pokaże mu, gdzie i dlaczego zrobił błąd.

Ale uwaga - uprzedzani o kontrolach nie będą niesolidni płatnicy, a zdaniem resortu finansów to tacy, którzy zalegają z więcej niż 3 procentami podatku. Ani ci, którzy prowadzą firmę mniej niż dwa lata, albo w ciągu ostatnich 12 miesięcy choć raz zmienili urząd skarbowy.