Takie są plany naszego narodowego przewoźnika, do których dotarł DZIENNIK. LOT zapisał je w swojej najnowszej „Strategii rozwoju Polskich Linii Lotniczych LOT”, z której jasno wynika, że niemrawe linie mają przekształcić się w przedsiębiorstwo dominujące na rynku lotniczym naszego regionu Europy.

LOT daje sobie na przeprowdzenie rewolucji trzy lata. Plany są bardzo ambitne, zwłaszcza że teraz firma ma złą passę: w spółce panuje bałagan związany z brakiem prezesa.

Bieżące kłopoty nie przeszkodziły LOT-owi w przygotowywaniu ambitnej strategii. Firma chce odzyskać rynek dzięki połączeniom z Dalekim Wschodem – z Pekinem i Szanghajem. Rozmowy z azjatyckimi kontrahentami są już zaawansowane na tyle, że jedna z tych dwóch tras może ruszyć jeszcze w tym roku.

Ten pomysł bardzo podoba się ekspertom. "Dzięki połączeniom z Chinami LOT miałby szansę awansować do wyższej ligi lotniczej" – mówi prof. Elżbieta Marciszewska z Katedry Transportu SGH.

Innym rejonem, do którego wybiera się LOT, są byłe republiki radzieckie. Nasz przewoźnik przygotowuje się na przykład do zwiększenia liczby połączeń z Ukrainą, ale będzie to możliwe dopiero wówczas, gdy zmieni się załącznik do umowy rządowej między Polską a Ukrainą. Rozmowy są zaawansowane, podobnie jak negocjacje z przewoźnikiem ukraińskim Dnieproavia. "Wspólnie chcemy uruchomić kolejne połączenia pomiędzy Polską a Ukrainą, tzn. do Dniepropietrowska, z możliwością przesiadki do Kazachstanu" - mówi Marek Krupiński, wiceprezes PLL LOT.

Z Rzeszowa natomiast ma być uruchomione bezpośrednie połączenie z Nowym Jorkiem. Samolotami LOT podróżować mają nie tylko mieszkańcy Podkarpacia, lecz także Ukraińcy, których przewoźnik dowiezie nową trasą Rzeszów - Lwów. Bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych mają też latać poznaniacy. Na celowniku porzewoźnika pozostanie nadal Europa Zachodnia i Bałkany.