Marek Jaślan: Już wiemy, ile TP SA zarobiła w 2006 r. Czy w związku z tym dostanie karę za utrudnianie dostępu do szerokopasmowego internetu? Zapowiadała pani, że będzie to 3 proc. przychodów spółki.
Anna Streżyńska: TP jeszcze nie przesłała nam oficjalnie wyników. Zakładam jednak, że nie będą się one różnić od tych, które publikują serwisy informacyjne. W takiej sytuacji kara wyniesie około 356 mln zł. W piątek otrzymaliśmy jednak z TP materiał dotyczący sposobów wyliczenia opłaty za utrzymanie łącza telefonicznego, które jest konieczne, by świadczyć usługę neostrady. Musimy się z nim zapoznać.

Czy przesłanie tego materiału to gra na zwłokę?
Nie, to jest normalna procedura TP. Spółka tworzy takie materiały dopiero wtedy, gdy ma problemy. Pierwsza informacja zawsze przychodzi od TP bez uzasadnienia. Uzasadnienia i ekspertyzy są konstruowane później.

Czy TP SA w ostatnich tygodniach próbowała szukać kompromisu z UKE, czy twardo obstaje przy swoim? Ostatnio np. dogadała się z Netią.
TP szuka kompromisu jedynie we współpracy z innymi operatorami oraz w sprawach związanych z obsługą klientów biznesowych. W kwestiach konsumenckich, szczególnie w sprawie neostrady, twardo obstaje przy swoim.

Czy France Telecom – główny udziałowiec TP SA – przyjmuje we Francji podobną postawę wobec regulatora?
We Francji FT jeszcze jakieś trzy lata temu stosowało taką samą politykę jak obecnie TP. Teraz jednak stosunki między nimi zmieniły się. Tamtejszy regulator nauczył France Telecom, gdzie leżą granice jego swobody.


Anna Streżyńska jest prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej