W specjalnym protokole po zakończeniu rozmów zapisano, że "zasadność ewentualnej prywatyzacji będzie podlegała odrębnemu trybowi negocjacji". Kluczowe sformułowanie to "ewentualna prywatyzacja". Te słowa oznaczają, że poszczególne kopalnie mogą być sprzedawane prywatnym inwestorom, ale równie dobrze mogą zostać w rękach państwa. We wcześniejszej wersji strategii prywatyzacja kopalń była koniecznością. Strony uzgodniły, że szczegóły, co do tego, co prywatyzować, a co nie, ustalą do końca kwietnia.

Górnicy cieszą się z wykreślenia ze strategii zapisu o uzależnieniu ich zarobków od wydajności pracy. Gdyby taki zapis został, kopalnie mogłyby bezkarnie ciąć pensje pracowników. Sukcesem związkowców jest też zmuszenie rządu do wypłacenia górnictwu ogromnych dotacji. Największa spółka górnicza w kraju, Kompania Węglowa, dostanie do końca marca 170 mln zł. Mało tego. Będzie to dopiero pierwsza transza z dotacji, która w sumie ma wynosić 416 mln zł.

Zmieniono też tzw. zbiorowe układy pracy w górnictwie, czyli umowy, na podstawie których zwalnia się górników, daje się im przywileje itp. Wcześniej rząd twierdził, że zbiorowe układy pracy muszą być uregulowane w strategii dla górnictwa na lata 2007 - 2015. Teraz z tego zrezygnowano. To sami górnicy ze swoimi pracodawcami będą ustalać, co robić, a czego nie robić w polityce zatrudnienia kopalń.

Negocjujący z górnikami minister Piotr Woźniak mówi, że rząd poszedł na ustępstwa, ale nie pod groźbą strajku. "Na tym porozumieniu wszyscy są wygrani" - powiedział tuż po rozmowach. Ich następna tura odbędzie się w marcu.