Dlatego nie chce zwracać akcyzy, dopóki Wojewódzki Sąd Administracyjny nie powie ministerstwu, jak ma to zrobić. A to może trochę potrwać. Najpierw trybunał musi przesłać naszemu sądowi wszystkie dokumenty związane z tą sprawą. Później nasz sąd - z właściwym dla siebie tempem - będzie te dokumenty czytał, aby po wielu miesiącach orzec, jak całą operację przeprowadzić.

Wygląda więc na to, że pierwsze zwroty mogą być dokonywane dopiero w przyszłym roku. Późno. Ale ministerstwo od tego nie ucieknie i będzie musiało wypłacić importerom setki milionów, a być może nawet miliardy złotych.

Resort wie, że to będzie cios dla budżetu, i dlatego już teraz zaczyna kombinować, jak tę dziurę w kasie państwa załatać. Wymyślił więc sobie nowy podatek - transportowy. Tym razem ma być to danina, którą co roku płaciliby wszyscy właściciele aut. Pogłoska głosi, że podatek ma wystartować już w tym roku (w czerwcu mamy poznać szczegóły co do jego wysokości).

Jeśli będzie tak wysoki, jak akcyza, należy mieć nadzieję, że Unia Europejska znów zareaguje. Komisja Europejska może nie zgodzić się na taką daninę, która znów horrendalnie opodatkowuje ściągane z Zachodu auta.