Minister obiecuje wyższe pensje. Bo niższa składka rentowa i podatki oznaczają, że w naszych kieszeniach zostanie więcej pieniędzy. A jak chce wicepremier sprawić, by te obniżki nie załamały budżetu? To - według niej - proste. Chce zlikwidować większość, jak nie wszystkie, funduszy celowych. Tak więc państwo nie będzie dopłacać np. do takich instytucji, jak fundusz ochrony środowiska, pracy chronionej. Będą musiały radzić sobie same.

Gilowska chce też rozliczyć fundusz budowy autostrad. Państwo praktycznie nie ma nad nim żadnej kontroli, ale mimo to musi płacić za niego długi. Jednak Gilowska zapowiada, że nie chce kontroli państwa nad funduszem - jego działalnością zajmą się zewnętrzne firmy, które ocenią, czy fundusz wydaje pieniądze na to, na co powinien, czyli budowę dróg i autostrad, czy też pieniądze idą tylko na nowe biurowce i premie dla urzędników.

Minister finansów obiecuje też, że deficyt budżetowy będzie coraz niższy. Poinformowała, że tylko w zeszłym roku państwo zaoszczędziło 3 mld zł. A ma być jeszcze lepiej. Bo jeśli Ministerstwo Finansów ograniczy wydatki budżetu i obniży podatki, to spodziewane wpływy powinny ograniczać nasze zadłużenie. A dzięki temu będziemy mogli szybko wejść do strefy euro.