Dopiero co przyzwyczailiśmy się do tego, by przed każdym numerem stacjonarnym wykręcać prefiks operatora albo kierunkowy dla danej miejscowości, a tu znowu czekają nas zmiany. Urząd Komunikacji Elektronicznej - kontrolujący, co dzieje się m.in. na rynku telefonii stacjonarnej i przenośnej - chce znów pomieszać w przepisach. A dokładnie - pozmieniać wszystkie numery telefonów.

Urząd chce, by każdy numer miał dziesięć cyfr. To akurat najgorsze nie jest, bo wszystkie komórkowe i większość stacjonarnych już tyle ma. Ale mają one nie zaczynać się od zera, ale od zupełnie innej cyfry. Jakiej? Nad tym jeszcze głowią się specjaliści UKE.

Tłumaczą się, że chodzi im o to, by zrobić porządek. A konkretnie - żebyśmy od razu, po pierwszej cyfrze długiego numeru, wiedzieli, gdzie i za ile dzwonimy. Bo inny początek będą miały numery sieci komórkowych, inny - stacjonarnych, jeszcze inny płatne infolinie, "sekstelefony" czy bezpłatne połączenia. Ciekawe tylko, kto będzie pamiętał, która cyferka co oznacza…