Rosja chwyci się każdego sposobu, by dokuczyć Białorusi, która odważyła się walczyć z nią o gazowy kontrakt. W dodatku publicznie oskarżyła swego sąsiada o to, że winduje ceny tego surowca. Na odwet długo nie trzeba było czekać.

Z końcem roku władze w Moskwie zablokowały import cukru z państwa Aleksandra Łukaszenki. Powód? Białoruś sprzedawała ten produkt z tańszej trzciny, zamiast z buraka cukrowego. Konkretnie chodzi o podatki. Bo białoruski cukier buraczany jest zwolniony w Rosji z cła. Ale dostawca ponoć podmieniał go na trzcinowy - tańszy i gorszy, jak twierdzą Rosjanie.

Co na to Białoruś? Na razie nie komentuje, ale nie jest tajemnicą, że będzie miała poważny gospodarczy problem. Rocznie produkuje ok. 10 mln ton cukru, z czego do tej pory połowa od razu wysyłana była do Rosji.