Korzyści z załadowania tirów na pociągi są oczywiste. W Polsce nie ma dobrych dróg, a te które są, ciężarówki wręcz rozjeżdżają. Codziennie po naszych drogach jeździ kilka tysięcy tirów. Według obliczeń angielskich specjalistów od infrastruktury przejazd jednego, czterdziestotonowego pojazdu niszczy nawierzchnię tak jak 150 tysięcy samochodów osobowych!

Przeniesienie tirów na tory poprawiłoby poziom bezpieczeństwa i komfort jazdy, ale przyniosłoby także ulgę przyrodzie. Elektryczny silnik lokomotywy ciągnącej pociąg z ciężarówkami jest znacznie mniej uciążliwy dla środowiska niż 30 potężnych silników Diesla.

Czy więc pomysł PKP i rządu się sprawdzi? "Z tego połączenia będzie korzystać zaledwie kilkaset tirów miesięcznie. Zmniejszenie ruchu na drogach będzie dla nas niezauważalne" - ocenia Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Furgalski wątpi, czy w ogóle znajdą się chętni na korzystanie z usług kolejowego przewoźnika. Trzy lata temu tiry woził z Kijowa do Sławkowa na Śląsku pociąg "Jarosław", ale zainteresowanie polskich firm było znikome i w końcu połączenie zlikwidowano. Przejechanie kilometra na kolejowej platformie kosztuje bowiem właściciela firmy przewozowej o połowę drożej niż tradycyjny transport drogowy.