Miało być prościej, taniej i lepiej. Tymczasem wielu z nas może zapłacić więcej, a do tego zmagać się z większą biurokracją. Wciąż bowiem co krok straszą kary finansowe i niejasne interpretacje prawne. Nieuważni mogą słono zapłacić fiskusowi. DZIENNIK podpowiada, czego należy unikać, o czym pamiętać i jak umiejętnie lawirować w podatkowej dżungli


1. Pożyczasz pieniądze od wujka? Jeśli tej pożyczki nie zarejestrujesz, zapłacisz haracz: 1/5 jej kwoty. Od 10-tysięcznej pożyczki zapłacisz 2000 zł!
Rząd głośno chwalił się prorodzinnymi zmianami, m.in. tym, że nie będzie sięgał do kieszeni podatników, gdy przekazują sobie majątek. I rzeczywiście – wprowadził stosowne zmiany. W dodatku pożyczki w ramach rodziny, dotychczas podlegające 2-procentowemu podatkowi od czynności cywilnoprawnych, będą wolne od podatku. Pod jednym wszakże warunkiem. Gdy rodzinna pożyczka przekroczy 9637 zł i nie będzie zgłoszona do urzędu skarbowego, czeka nas kara. Gdy fiskus ją wykryje (np. sprawdzając majątek podatnika), skwapliwie nałoży podatek, ale już nie 2-procentowy, lecz dziesięciokrotnie wyższy.

2. Pożyczasz pieniądze na rozkręcenie firmy? Zrób to przed końcem roku, bo potem zapłacisz 2 proc. pożyczonej kwoty.
Gdy brakuje pieniędzy na rozkręcenie biznesu, nowi przedsiębiorcy ratują się pożyczkami zaciągniętymi w bankach czy innych instytucjach finansowych. Fiskus sprzyjał rozkręcaniu takich interesów, bo nie pobierał przy tej okazji 2-procentowego podatku od czynności cywilnoprawnych (pożyczka jest taką właśnie czynnością). Ale od 1 stycznia to zwolnienie zniknie, o czym rząd głośno nie wspominał przy okazji wielu konferencji propagujących zmiany w podatkach. Z zaciągnięciem takiej pożyczki lepiej zatem się pospieszyć – zostało zaledwie kilkanaście dni do końca roku.

3. Pytasz urząd skarbowy o interpretację przepisów? Dziś zapłacisz za to 5 zł, a po nowym roku 75 zł albo więcej, jeśli zadasz skomplikowane pytanie.
Ministerstwo Finansów uznało, że wiążące informacje o prawie podatkowym będą lepsze, gdy będą powstawały w jednym miejscu (czyli w samym MF), zamiast w czterystu (bo tyle jest urzędów skarbowych). Ale za tę jakość przyjdzie nam więcej zapłacić. Zamiast 5 zł od wniosku o interpretację i po 50 groszy od każdego załącznika – 75 zł od każdego „stanu faktycznego”, o którym ministerstwo ma się wypowiedzieć. Ale jeśli ktoś zapyta o zdarzenie bardziej skomplikowane - zapłaci wielokrotność tej kwoty: 150 zł, 225 zł albo więcej. Na przykład, gdy zapytamy o to, jakie podatki zapłacimy, gdy dostajemy w spadku nieruchomość, by ją potem z zyskiem odsprzedać – fiskus odpowie, że widzi tu dwa zdarzenia i dwa podatki: spadkowy oraz dochodowy. Zainkasuje zatem 150 zł.

4. Dostajesz mieszkanie w spadku i pozbywasz się go? Możesz zapłacić 19 proc. od zysku z tej transakcji.
Fiskus odpuścił sobie podatek od spadków i darowizn w ramach najbliższej rodziny. Ale nie był tak łaskawy dla osób, które chcą sprzedać otrzymane w spadku albo darowane dobra. Na przykład mieszkanie. Nie zapłacimy podatku spadkowego, gdy je otrzymamy od zmarłego bliskiego krewniaka. Ale gdy je sprzedamy przed upływem 5 lat od chwili nabycia – będziemy musieli uiścić 19-procentowy podatek od dochodu z takiej sprzedaży. Dochód oznacza przy tym różnicę między ceną sprzedaży a wartością w chwili nabycia. Można się od tej daniny wywinąć, jeśli przed sprzedażą takiego lokalu będziemy w nim zameldowani na pobyt stały przez co najmniej 19 miesięcy. Przepis nie wymaga przy tym, by w takim lokalu rzeczywiście mieszkać, co otwiera pole do porozumień z przyszłym nabywcą mieszkania.
Jeśli jednak podatku nie unikniemy, to możemy przynajmniej postarać się o jego zmniejszenie. Fiskus pozwala na zaliczenie do kosztów uzyskania przychodu „nakładów zwiększających wartość”. Jeśli zatem dokonamy kapitalnego remontu zapuszczonego mieszkania po zmarłym dziadku – takie koszty możemy odjąć od podstawy opodatkowania, czyli od ceny sprzedaży. Warto przy tym zadbać o udokumentowanie fakturami VAT takich wydatków – inaczej urząd skarbowy ich nie uzna.
Na szczęście lokale nabyte w spadku czy podarowane nam przed końcem 2006 roku podlegają starym zasadom. Można je będzie sprzedawać w dowolnym momencie, nie płacąc podatku dochodowego.

5. Zatajasz przed urzędem skarbowym spadek od rodziny? Zwolnienie z podatku cię nie dotyczy, zapłacisz 20 proc. jego wartości.
Fiskus dał podatnikom marchewkę w postaci zwolnienia z podatku od rodzinnych spadków i darowizn, ale jednocześnie trzyma kij, bo chce dokładnie wiedzieć, ile pieniędzy przepływa w rodzinie. Kto chce z różnych względów ukryć spadek czy darowiznę, może się liczyć z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Gdy kontrola z urzędu skarbowego wykryje, że taki spadek czy darowizna miała miejsce i nie została zgłoszona urzędowi – przyjdzie nam zapłacić 20 proc. podatku. Dlatego lepiej poświęcić trochę czasu na wypełnienie odpowiedniej deklaracji, by potem uniknąć nieprzyjemności.

6. Przechodzisz na samozatrudnienie? Nie licz na niski 19-procentowy podatek, jeśli zawczasu odpowiednio nie sformułujesz umowy z twoim byłym pracodawcą. Inaczej zapłacisz nawet 40 proc. od swoich dochodów.
Przejście na samozatrudnienie zamiast dalszej pracy na etacie wzbudza mnóstwo kontrowersji. Nie da się ukryć, że fiskus chciał zaostrzyć warunki podejmowania własnej działalności gospodarczej i wyeliminować nadużywanie takiej opcji. Samozatrudnienie jest korzystniejsze, bo wtedy były pracownik ma status przedsiębiorcy i może skorzystać z opodatkowania stawką 19 proc., zamiast 30 i 40 proc. przy wyższych dochodach. Ale w ustawie o PIT zapisano nową definicję działalności gospodarczej, według której przedsiębiorca ma działalność prowadzić niezależnie i ponosić ryzyko swojej działalności. Ale zdaniem wielu prawników wystarczy odpowiednio sformułować umowę z firmą, której taki przedsiębiorca dostarcza swoje usługi.

7. Chcesz odpisać 120 zł na dziecko? Nic z tego, jeśli prowadzisz biznes i płacisz podatek 19-procentowy albo zryczałtowany.
Prorodzinna polityka podatkowa nie dotyczy tych, którzy postarali się o własne „dziecko” w postaci małej firmy. Jeśli płacą podatek dochodowy inny niż według ogólnej skali (czyli np. ryczałt ewidencjonowany), to nie dostaną wsparcia od państwa w postaci nowej ulgi na dzieci. Zresztą to samo dotyczy np. rolników, którzy nie płacą PIT. Oni z tego prorodzinnego dobrodziejstwa również nie skorzystają.

8. Cieszysz się, że w urzędach nie będzie trzeba płacić za znaczki skarbowe? I tak zapłacisz. Więcej niż dziś.

Gorzkie rozczarowanie może spotkać każdego, kto po nowym roku będzie próbował załatwić sprawę w urzędzie. Najpierw ucieszy się, że nie będzie musiał już ślinić i naklejać znaczków opłaty skarbowej na podania. „Jest tanio i higienicznie” – pomyśli niejeden taki petent urzędu. Ale gdy już przyjdzie odebrać decyzję tego urzędu, może się zdziwić. Przy jej odbiorze (decyzja niekoniecznie musi być korzystna) zapłaci, i to więcej niż dotychczas. Oto kilka przykładów. Za sporządzenie aktu małżeństwa młode pary wyłożą 84 zł (dziś 75 zł). Za przyrzeczenie wydania zezwolenia albo koncesji zapłacimy 98 zł, zamiast 83 zł. Zgoda na rozbiórkę budynku będzie kosztowała 36 zł, zamiast 28 zł.