Samoloty mają zastąpić wysłużone jaki-40, którymi dziś latają najważniejsze osoby w państwie. Nowe miniodrzutowce będą mogły zabrać na pokład 15 pasażerów plus trzyosobową załogę.

Zgodnie z wymaganiami, jakie stawia w przetargu Agencja Mienia Wojskowego, minimalna odległość, którą te samoloty muszą umieć pokonywać, to 5 tysięcy kilometrów. Maszyny mają osiągać prędkość co najmniej 750 kilometrów na godzinę. Agencja wymaga, aby wyposażenie ich wnętrz było na poziomie obowiązującym w klasie biznes samolotów pasażerskich.

Takie parametry mogą spełnić producenci takich maszyn, jak Embraer, Falcon, Gulfstream i Challenger. Niewykluczone jednak, że do przetargu wystartują też firmy Airbus i Boeing, które wprawdzie produkują większe samoloty, ale na zamówienie mogłyby zrobić mniejsze modele. Każda z ww. maszyn kosztuje po kilkanaście milionów dolarów. Agencja Mienia Wojskowego twierdzi, że przetarg wygra ten, kto zaoferuje najlepszą cenę. Ta bowiem ma decydować o wyborze modelu w 70 proc. Pozostałe 30 proc. to warunki techniczne sprzętu.

Ciekawostką jest to, że agencja chce, aby oferenci licytowali się w przetargu poprzez internet. Licytację będą mogli oglądać dosłownie wszyscy na specjalnie do tego stworzonej stronie internetowej.