Z roku na rok systematycznie dokładamy do naszego niby-darmowego leczenia. Z naszych pensji ubywa od każdego Nowego Roku kolejne 0,25 punktu procentowego. Składka zdrowotna musi urosnąć do 9 proc. Teraz mamy już 8,75 punktu, więc od 2007 roku wzrośnie ostatni raz - wynika z ustawy o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Ile zapłacimy? Jeśli zarabiasz 2 tys. zł, na NFZ co miesiąc płacisz ok. 142 zł. Po podwyżce dołożysz prawie 7,5 zł. Jeśli zarabiasz 3 tys. zł, płacisz ok. 213 składki zdrowotnej - dopłacisz od stycznia ponad 11 zł. To 132 zł przez rok. Nawet najbiedniejszym emerytom NFZ zabierze po 2-3 zł z i tak głodowych świadczeń, wypłacanych przez państwo po latach ciężkiej pracy.

Czy to oznacza, że nagle zaczniemy być lepiej traktowani w szpitalach? Że dostaniemy się do każdego lekarza bez kolejki? Wcale nie. Te pieniądze nie idą wyłącznie na nasze leczenie. Z nich leczeni są pacjenci w szpitalach, przyjeżdżają do chorych karetki czy remontowane są szpitale. Lepiej nie będzie, bo wydatków wciąż jest więcej niż pieniędzy, a służba zdrowia tonie w długach. I wyższa składka niewiele zmieni.