Posłowie koalicji przegłosowali budżet na przyszły rok. Opozycja nie zostawia na nim suchej nitki. Mówi, że nie jest on prospołeczny, a wręcz odwrotnie. Według partii opozycyjnych, więcej wydatków ma pójść na administrację.

Zyta Gilowska uważa jednak, że to lepszy budżet niż poprzednie, bo jest w nim znacznie więcej unijnych pieniędzy. Wicepremier martwi się, że nie do końca udało się uniknąć rozrzutności. Spore wątpliwości budzi u niej poprawka o "senioralnym" dla najuboższych emerytów. Mają oni dostać w przyszłym roku jednorazowy dodatek. W sumie będzie to kosztować państwo 100 mln zł.

Ale rząd stara się ograniczać wydatki - zapewnia Gilowska. I podaje przykład własnego resortu, gdzie urzędnicy skarbówek domagają się podwyżek, na które pani wicepremier się nie zgadza.

Z kolei Krzysztof Filipek z Samoobrony mówi z rozbrajającą szczerością, że to nie jest budżet marzeń, ale gdyby mógł być lepszy, to by był. Filipek twierdzi jednak, że dzięki przyjętej ustawie poprawi się los niektórych grup społecznych.