Koalicja miała więcej szabel w Sejmie, dlatego zgodnie z przewidywaniami budżet został przyjęty. Teraz trafi do senatorów, którzy pewnie też wprowadzą swoje poprawki. Potem jeszcze raz głosowanie w Sejmie i zostanie już tylko podpis prezydenta. Ale to wszystko nie przeszkadza opozycji gromić, jak tylko się da, tego projektu.

W słowach nie przebiera szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. Mówi, że to budżet niemoralnej władzy i bardzo drogiego państwa. Tusk krytykuje przede wszystkim zabranie z Narodowego Funduszu Stypendialnego 150 mln zł. "Duża część tej kwoty ma być przekazana na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, na kancelarię premiera i Kancelarię Prezydenta" - oburza się lider Platformy. Tusk podsumowuje krótko: "Tanie państwo to bujda".

Zbyt wysokich kwot przeznaczonych na administrację obawia się też PSL. Ludowcy głosowali przeciw budżetowi, bo uznali, że za mało w nim akcentów społecznych. Szef PSL Waldemar Pawlak - podobnie jak Donald Tusk - podkreśla, że głosami koalicji zubożony został fundusz stypendialny.

Rzecz jasna przeciw ustawie był też Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jego szef Wojciech Olejniczak uważa, że nie skorzystają na nim najbiedniejsi obywatele. Według niego, budżet na przyszły rok jest gorszy od tegorocznego.