To był pewniak na szefa NBP. Partie koalicyjne w kuluarach przyznawały, że w głosowaniu poparłyby tego kandydata.

Sam Sulmicki nie chciał przez ostatnie dwa dni rozmawiać z mediami na temat swoich poglądów. Z jego publikacji naukowych wynikało jednak, że należy do "umiarkowanych gołębi", czyli jest zwolennikiem obniżania stóp procentowych i niezbijania za wszelką cenę inflacji. W przeciwieństwie do ustępującego prof. Leszka Balcerowicza nie uważa też, że do strefy euro trzeba wchodzić najszybciej jak się da.

Prezydencki kandydat skończył handel zagraniczny na SGPiS (obecnie Szkoła Główna Handlowa). Był doradcą kolejnych prezesów NBP. Jako przedstawiciel banku zasiadał w radzie nadzorczej PBK SA oraz w radzie nadzorczej Banku Światowego w Waszyngtonie. W 1998 roku został oddelegowany z NBP do pracy w Rządowym Centrum Studiów Strategicznych. Tam, jako wiceminister, nadzorował pracę siedmiu departamentów. Teraz zasiada w radzie nadzorczej KGHM Polska Miedź SA.